D z i e c i ę c y ŚWIAT…Children's World

Maj 21, 2010

Maria Juszkiewiczowa – Aleja Matsudaira Masatsuna

Filed under: Uncategorized — znakomity @ 2:00 pm

       Dawno, dawno temu mieszkał w Nikko pewien daimio* imieniem Matsudaira Masatsuna. Nie był on bogaty, ale duma nie pozwoliła mu nigdy, nawet w największej potrzebie, zwrócić się do nikogo o pomoc.
       Razu pewnego przystąpiono do budowy świątyni w okolicach Nikko. Wybrano niewielki plac, do którego prowadził szeroki gościniec. Gdy posłyszeli o tym daimiowie, pośpieszyli z hojnymi darami. Niezliczone posążki bóstw, latarnie kamienne i dzwony wypełniały wózki, które długim szeregiem dzień i noc toczyły się drogą. Niejeden z możnyh panów pysznił się, że dzięki bogatym darom imię na zawsze zostanie w pamięci potomnych.
       Tylko Matsudaira nie mógł nic ofiarować, toteż bogaci książęta spoglądali nań z pogardą i odwracali się od niego nawet wtedy, gdy kornie klęczał u kamiennych progów świątyni. Daimio cierpiał nad tym bardzo i szukał pociechy w modlitwe. 
        Pewnego dnia postanowił pójść w świat szeroki i porzucić na zawsze rodzinne strony. Wszedł na wzgórze, aby ostatnim spojrzeniem pożegnać Nikko i jego piękne okolice. Nagle wzrok jego padł na gościniec rojący się od ludzi.
        Szli zmęczeni i wyczerpani długa pielgrzymką. Słońce prażyło niemiłosiernie, a dokoła nie było ani skrawka cienia.
        I wtedy pewna myśl przyszła daimiowi do głowy. Już następnego dnia przystąpił do pracy. Wczesnym rankiem znosił z sąsiednich gór małe drzewka kryptomerii i sadził je po obu stronach szerokiego gościńca.
       Możni książęta śmiali się i drwili z jego pracy twierdząc, że jest całkiem zbyteczna.
       Upływały lata. Głowa Matsudaira Masatsuna pokryła się siwizną, policzki zapadły, oczy stracziły blask, a on wciąż sadził i sadził drzewka.
        Któregoś dnia, gdy już większa część drogi osłonięta została zbawiennym cieniem, znaleziono daimia martwego u stóp małej, dopiero posadzonej kryptomerii. Pochowano go w ziemi należącej do świątyni.
       Minęło trzysta lat. Pożar kilkakrotnie trawił świątynię, zniszczeniu uległy dary bogatych daimiów. Jedynie aleja Matsudaira Masatsuna przetrwała wieki.
        Co roku niezliczone tłumy pielgrzymów z całej Japonii dążą, by podziwiać wspaniałą aleję, ciągnącą się na przestrzeni trzydziestu pięciu kilometrów, i uczcić pamięć daimia, który długą o mozolną pracą wystawił sobie ten żywy pomnik.

*Daimio – książę

Dodaj komentarz »

Brak komentarzy.

RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com.

%d bloggers like this: